
Polska kardiologia ofiarą sukcesu?
W 2023 r. wydatki Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na świadczenia związane z niezdolnością do pracy z powodu chorób układu krążenia wyniosły 3,67 mld zł. Koszty świadczeń kardiologicznych sfinansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia w latach 2020–2022 wzrosły z 4,2 mld zł w 2020 r. do 7,1 mld zł w 2022 r. (dynamika rok do roku – 140 proc.). Jak poprawić efektywność systemu, aby kardiologia przestała być traktowana jako koszt i obciążenie dla gospodarki?
- Choroby układu krążenia pozostają jednym z najistotniejszych wyzwań zdrowotnych w Polsce i całej Unii Europejskiej, wpływając zarówno na jakość życia pacjentów, jak i kondycję gospodarczą państw
- W naszym kraju każdego roku choroby sercowo-naczyniowe są przyczyną około 180 tysięcy zgonów, stanowiąc aż 37 proc. wszystkich przypadków śmiertelnych. Jednak 80 proc. przedwczesnych zgonów można by uniknąć poprzez wprowadzenie nawet niewielkich zmian w stylu życia
- Raport „Stan polskiej kardiologii na tle Unii Europejskiej” zaprezentowany przez Polskie Towarzystwo Kardiologiczne wskazuje na zalety i wady polskiej kardiologii. Skupia się m.in. na kosztach społecznych i finansowych chorób układu krążenia, a także proponuje rozwiązania, które mogą poprawić efektywność systemu
- Polska kardiologia uchodzi za jedną z najlepszych w Europie i jest jedną z najlepszych. Jednak systemowo można to udoskonalić – stwierdziła Katarzyna Kacperczyk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, podczas debaty zorganizowanej przez PTK
- Konrad Korbiński podkreślił wdrożenie Krajowej Sieci Kardiologicznej zapewniającej pacjentom spójną i efektywną ścieżkę diagnostyczno-terapeutyczną oraz eliminującej bariery w dostępie do opieki
- Specjaliści podkreślili, że kardiologia nie powinna być traktowana jako koszt, lecz jako inwestycja w zdrowie społeczeństwa. Wskazali na najważniejsze kierunki działań, obejmujące m.in. zwiększenie nakładów na profilaktykę i edukację zdrowotną
Dwa bieguny
Według danych Eurostatu w 2021 r. odnotowano 1,71 mln zgonów spowodowanych chorobami sercowo-naczyniowymi, co stanowi ponad 32 proc. wszystkich przypadków śmiertelnych. Dla porównania, nowotwory złośliwe odpowiadały za 21 proc. zgonów.
– W Polsce z powodu tych schorzeń umiera ok. 180 tysięcy osób. Choroby układu krążenia odpowiadają za około 37 proc. wszystkich zgonów. Jednak dokonując niewielkich zmian w stylu życia, moglibyśmy zmniejszyć nawet o 80 proc. występowanie przedwczesnych zgonów, czyli tych przed 65. rokiem życia – powiedział prof. Przemysław Mitkowski, past prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego podczas konferencji poświęconej prezentacji raportu PTK pt. „Stan polskiej kardiologii na tle Unii Europejskiej w kontekście polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej”.
W raporcie wskazano, że w 2021 r. Polska odnotowała około 181 tysięcy zgonów, co stanowiło 34,8 proc. wszystkich zgonów i było wyższą wartością od średniej dla Unii Europejskiej o 2,4 punktu procentowego.
Z dokumentu wynika, że zgony możliwe do uniknięcia dzięki dostępowi pacjentów do skutecznej terapii choroby niedokrwiennej serca dotyczyły aż 82 610 przypadków. Z kolei aż 19 721 chorych na nadciśnienie tętnicze krwi uniknęłoby zgonu dzięki zastosowaniu skutecznego leczenia.
Prof. Mitkowski wskazał, że w Polsce odnotowuje się niemal 670 zgonów z powodu chorób sercowo-naczyniowych na 100 tys. mieszkańców wśród mężczyzn, u kobiet jest to nieco ponad 449 zgonów na 100 tys. mieszkańców.
– Te dane jednoznacznie wskazują na konieczność podjęcia działań mających na celu odwrócenie negatywnych trendów – zaznaczył kardiolog, prezentując szczegóły raportu.
– Musimy zdawać sobie sprawę, że w takich państwach, jak Francja i Dania – być może dzięki diecie, sposobie bycia czy ogólnej świadomości dbania o swoje zdrowie – udział zgonów z powodów sercowo-naczyniowych wynosi nieco ponad 20 proc. W tych krajach zaczęły dominować choroby nowotworowe. Dlaczego? Ponieważ poradzono sobie z czynnikami ryzyka oraz zapewniono pacjentom intensywne leczenie pomagając przejść przez ścieżki opieki zdrowotnej, które dają największą efektywność – wskazał specjalista.
– Na drugim biegunie mamy takie kraje, jak Rumunia i Bułgaria, gdzie ten odsetek zgonów z powodu chorób sercowo-naczyniowych wynosi ponad 50 proc. – dodał prof. Mitkowski.
Największe różnice między płciami w odniesieniu do udziału osób umierających z powodu chorób układu krążenia odnotowano w trzech krajach bałtyckich, a także w Słowenii, Rumunii i Chorwacji. W tych krajach UE odsetek kobiet umierających z powodu chorób układu krążenia w 2021 r. był od 9,7 proc. do 14,5 proc. wyższy niż w przypadku mężczyzn. Były to jedyne kraje Unii, które zgłosiły nierównowagę przekraczającą 9 proc. Tylko w czterech państwach UE odsetek mężczyzn umierających z powodu tych schorzeń był wyższy niż u kobiet – w Danii i we Francji odsetek zgonów mężczyzn był odpowiednio o 1,6 proc. i 1,0 proc. wyższy niż w przypadku kobiet. Mniejsze różnice zaobserwowano w Szwecji i Irlandii. Na Cyprze odsetki były takie same dla mężczyzn i kobiet. Malta odnotowała najmniejszą różnicę między płciami w standaryzowanych współczynnikach umieralności.
Raportujemy gorsze wyniki
W Polsce natomiast standaryzowane współczynniki umieralności przed 65. rokiem życia były wyższe od średniej unijnej, wynosząc 70,0 na 100 tys. mieszkańców w porównaniu z 42,4 w UE. Wśród osób powyżej 65. roku życia różnica była jeszcze bardziej wyraźna – w Polsce wskaźnik ten osiągnął 2487,7 na 100 tys. mieszkańców, podczas gdy średnia dla UE wynosiła 1586,1.
W rankingu krajów, które wprowadziły działania prewencyjne i terapeutyczne w celu uniknięcia zgonów, Polska ciągle raportuje gorsze wskaźniki – to odpowiednio 335,9 zgonu na 100 tys. mieszkańców w porównaniu ze średnią UE – 200,08 na 100 tys. Szwecja raportuje 117,8 zgonu na 100 tys., Włochy 128 zgonów, a Hiszpania 134 zgony na 100 tys.
Zdaniem ekspertów wyższa śmiertelność w Polsce w porównaniu z innymi państwami UE wynika z niedostatecznej organizacji systemu ochrony zdrowia, braku koordynacji opieki kardiologicznej oraz ograniczonego dostępu do nowoczesnych technologii medycznych.
– Polska prezydencja w Radzie UE stanowi doskonałą okazję do intensyfikacji współpracy międzynarodowej oraz wdrażania skutecznych rozwiązań systemowych – podkreślił prof. Mitkowski, dodając, że Polska ma bardzo dobry system leczenia ostrych zespołów wieńcowych, który funkcjonuje już od ponad 20 lat.
– W tej grupie pacjentów mamy zdecydowanie niższą śmiertelność. Ponadto w wielu kwestiach organizacyjnych nasz kraj przoduje w Europie. Nawet przy niedostatku środków finansowych potrafimy tak zorganizować system, aby był efektywny. Na tym polu możemy porównać się do takich krajów, jak Irlandia, Austria czy Niemcy – powiedział kardiolog.
Choroby układu krążenia na forum unijnym
– Polska kardiologia uchodzi za jedną z najlepszych w Europie i jest jedną z najlepszych. Jednak systemowo można to udoskonalić, położyć większy nacisk na koordynację i profilaktykę – mówiła wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk, zaznaczając, że choroby układu krążenia muszą stać się priorytetem Unii Europejskiej.
– Komisja Europejska pracuje nad ramowym planem, który będzie adresował te kwestie. Konieczne jest także zapewnienie środków na badania, współpracę między ośrodkami, na wymianę doświadczeń. W ramach projektu UE dla zdrowia uruchomiliśmy programy współpracy ośrodków referencyjnych w obszarze chorób nowotworowych. Myślę, że teraz jest czas na to, aby uruchomić podobne mechanizmy, jeżeli chodzi o choroby układu krążenia – powiedziała wiceszefowa resortu.
– Wspieramy promocję tych priorytetów podczas polskiej prezydencji, podkreślając, że profilaktyka jest szczególnie istotna w kontekście chorób sercowo-naczyniowych – dodała.
Prof. Mitkowski podał, że lecznictwo szpitale nadal „pożera” znaczą cześć wydatków systemu ochrony zdrowia. Całkowite koszty leczenia finansowanego przez NFZ w 2022 r. wyniosły 67,6 mld zł, z czego wydatki na leczenie kardiologiczne – jedynie 6,1 mld zł, co stanowiło zaledwie 9 proc. całkowitego budżetu na lecznictwo szpitalne. Podobnie finansowanie świadczeń kardiologicznych w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS) oraz rehabilitacji stanowiło odpowiednio 7 proc. i 3 proc. ogólnych wydatków NFZ na te obszary.
– Ambulatoryjna opieka specjalistyczna nie jest w pełni wykorzystywana, a rehabilitacja jest wręcz marginalizowana – stwierdził ekspert.
Koszty społeczne i ekonomiczne
Raport „Stan polskiej kardiologii na tle Unii Europejskiej” wskazuje również na koszty społeczne i finansowe chorób układu krążenia. W 2023 r. wydatki ZUS na świadczenia związane z niezdolnością do pracy z powodu tych schorzeń wyniosły 3,67 mld zł, co stanowi 7,5 proc. całkowitych kosztów niezdolności do pracy, z czego aż o 80 proc wzrosły koszty związane z chorobami sercowo-naczyniowymi na przestrzeni lat 2012–2023.
Zdaniem dr. Piotra Winciunasa, naczelnego lekarza ZUS, wprowadzenie innowacyjnych terapii może znacząco obniżyć te koszty, umożliwiając pacjentom powrót do aktywności zawodowej.
– To aspekt, który powinien być kluczowy w polityce zdrowotnej, bo te zależności widać – podkreślił.
Prof. Mitkowski, obrazując, jakie choroby stanowią największe obciążenie zdrowotne wśród populacji Unii Europejskiej w 2019 r., wskazał, że w Polsce choroby układu krążenia stanowiły 22,8 proc. udziału w całkowitym obciążeniu. Dotyczyło to niemal 8,5 tys. pacjentów na 100 tys. mieszkańców.
– W przypadku nowotworów liczby mamy podobne, jednak nakłady na ten obszar są dużo wyższe. Nie chodzi o to, że chcemy zabrać te środki onkologii – chodzi o to, aby adekwatnie do potrzeb kardiologia również te pieniądze dostawała – powiedział ekspert.
Prof. Mitkowski wskazał jednocześnie, że choroby układu sercowo-naczyniowego są jedyną dziedziną w medycynie, która zmniejszyła wydatki na świadczenia z ZUS.
– To dowód na to, że środki przeznaczane ten dział medycyny się zwracają – stwierdził.
Zgodnie z danymi ZUS w 2023 r. liczba dni absencji chorobowych z powodu chorób układu krążenia wyniosła ok. 10,8 mln dni i była niższa w porównaniu z 2019 r. o 1,2 mln dni, czyli o 10 proc. To pokazuje malejący trend w zakresie niezdolności do wykonywania pracy z powodu tych chorób w ostatnich pięciu latach.
Prof. Mitkowski podczas prezentacji podał także dane dotyczące średniej długości pobytu w szpitalu – to około 6 dni w przypadków chorób układu krążenia, w przypadku niewydolności serca – 8. Hospitalizacja pacjentów z powodu chorób naczyń mózgowych trwa około 11 dni, z powodu miażdżycy – mniej więcej 7 dni.
– Mamy tutaj całkiem dobre parametry. Możemy jeszcze je poprawić, jeżeli dojdzie do odwróconej piramidy świadczeń. Dzięki zapewnieniu efektywnej opieki ambulatoryjnej będziemy mogli skrócić pobyty w szpitalu – mówił kardiolog.
W oczekiwaniu na KSK
Uczestnicy debaty podkreślili, że przyszłość opieki kardiologicznej powinna opierać się na kompleksowych rozwiązaniach systemowych. Wdrożenie Krajowej Sieci Kardiologicznej ma na celu zapewnienie pacjentom spójnej i efektywnej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej, eliminując bariery w dostępie do opieki.
– Pacjenci często błądzą w systemie, nie mając klarownej ścieżki leczenia. KSK to realna szansa na uporządkowanie procesu terapeutycznego oraz optymalizację kosztów leczenia – zaznaczyła Agnieszka Wołczenko, prezes Stowarzyszenia EcoSerce.
Konrad Korbiński, dyrektor Departamentu Opieki Koordynowanej w Ministerstwie Zdrowia, przyznał, że mamy niewykorzystywany potencjał w zakresie leczenia pacjentów kardiologicznych na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej. W jego ocenie konieczne jest ścisłe zaangażowanie zarówno środowiska kardiologów, jak i lekarzy POZ, a finansowanie powinno być uzależnione od efektów klinicznych.
– Bardzo dobre doświadczenie w zakresie kardiologii mamy w koordynowanej opiece, która powoduje, że pacjent nie gubi się w systemie. Po opuszczeniu szpitala po zawale mięśnia sercowego nie pozostaje sam, tylko nadal jest dobrze zaopiekowany – wie, którego dnia i dokąd trafić, więc tę ścieżkę mamy świetnie wypracowaną – zwrócił uwagę prof. Mitkowski, wskazując również, że bardzo dobre wyniki przynosi program KOS-zawał, który w jego ocenie powinien stać się obligatoryjny dla wszystkich ośrodków, które leczą ostre zespoły wieńcowe.
– To, co obecnie uwiera polską kardiologię, to sukces, który spowodował, że przez lata szliśmy do przodu, ale w dalszym ciągu musimy mieć świadomość, że jeżeli chodzi o główne przyczyny zgonów możliwych do uniknięcia, to choroba niedokrwienna serca w Polsce dotyka ponad 80 tys. osób – to o prawie 40 proc. za wysoki współczynnik w stosunku do średniej europejskiej – stwierdził ekspert.
Prof. Marek Gierlotka, prezes elekt PTK, podkreślił, że Polacy leczą na poziomie europejskim pacjentów z chorobą wieńcową, z zatorowością płucną czy wadami zastawkowymi. – Brakuje nam być może większej przestrzeni do wykonania wszystkich procedur, które chcielibyśmy wykonać. To są m.in. te mocne strony polskiej kardiologii. Natomiast jesteśmy słabi w profilaktyce pierwotnej. Profilaktyka wtórna to jest to, co robimy w ramach KOS-zawał, mamy Krajową Sieć Kardiologiczną, gdzie będziemy coraz lepiej koordynować właśnie profilaktykę wtórną – zwrócił uwagę.
– Nasza słabość w profilaktyce pierwotnej wynika z dwóch powodów – po pierwsze nie mamy w pełni skoordynowanego systemu i planu, jak to zrobić. Po drugie rzecz dotyczy zmobilizowania pacjentów do wykonywania takich badań. I tutaj ogromna rola Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, ale także Ministerstwa Zdrowia i wszystkich instytucji zaangażowanych w edukację, aby ten zdrowy Polak, który jeszcze nie korzysta z systemu opieki zdrowotnej, czuł się zobligowany do wykonywania badań profilaktycznych – powiedział specjalista.
Potrzeby polskiej kardiologii
Prof. Robert Gil, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, zapewnił, że towarzystwo podejmuje liczne działania i cele, które mają być przemienione na efekty związane z ułatwieniem i zwiększeniem dostępności do nowoczesnej kardiologii.
– W moim przekonaniu szczególnie trzeba wyróżnić program leczenia wstrząsu kardiogennego. Chcemy, aby w Polsce powstał Narodowy Program Leczenia Chorych ze Wstrząsem Kardiogennym oraz po Nagłym Zatrzymaniu Krążenia. Konieczne jest także stworzenie systemu diagnostyki genetycznej na potrzeby kardiologii. Być może wówczas będzie szansa na powrót do czołówki europejskiej – wskazał.
– Będziemy mogli diagnozować i leczyć szybciej jednostki sercowo-naczyniowe, jeśli będziemy mieli dostęp do diagnostyki opartej na biologii molekularnej – zaznaczył prezes PTK.
– Większość wyników, które osiągamy w obszarze chorób sercowo-naczyniowych, plasuje nas w średniej europejskiej, ale daleko nam do liderów. Nie chcemy burzyć tego, co osiągnęliśmy. Chcemy usprawniać pewne mechanizmy, spowodować synergię i wykorzystywać rezerwy, które są w systemie. Jestem przekonany, że mądrze poprowadzona Krajowa Sieć Kardiologiczna doprowadzi do lepszych wyników i poprawy zdrowia publicznego – zaznaczył prof. Gil.
Wzmocnienie systemu opieki kardiologicznej
Specjaliści podkreślili, że kardiologia nie powinna być traktowana jako koszt, lecz jako inwestycja w zdrowie społeczeństwa. Wskazali na ważne kierunki działań, obejmujące zwiększenie nakładów na profilaktykę i edukację zdrowotną, wzmocnienie systemu opieki kardiologicznej poprzez lepszą koordynację świadczeń oraz wdrożenie nowoczesnych rozwiązań telemedycznych. Konieczna jest zarówno harmonizacja polityk zdrowotnych w ramach Unii Europejskiej, jak i zwiększenie finansowania na innowacyjne terapie i badania kliniczne.
– Wiemy, co może poprawić efektywność systemu ochrony zdrowia i ograniczyć negatywne skutki zdrowotne oraz ekonomiczne. Teraz najważniejsze jest konsekwentne wdrażanie tych rozwiązań – podsumował prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Konferencja Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego pod tytułem „Gdzie bije serce systemu – kardiologia wyzwaniem czy szansą?” odbyła się 12 marca 2025 r.
Przeczytaj także: „Zdążyć z KSK”.