Patryk Ogorzałek/Agencja Wyborcza.pl

Żeby złożyć komuś rękę, nie musisz być lekarzem – i inne zdrowotne pomysły Mentzena ►

Udostępnij:

– Ludzie potrafią składać ręce, nie muszą mieć do tego dyplomu lekarskiego – tłumaczył Sławomir Mentzen, kandydat Konfederacji w wyborach na prezydenta. Sugerowanie, żeby je posiadali, to – jego zdaniem – ograniczenie podaży usług medycznych, powodujące, że kolejki do lekarzy są długie. Polityk mówił też o kasach chorych i konkurencji.

Składanie rąk przez szeptuchy

– Służba zdrowia w Polsce zbankrutowała – nie jest w stanie w sposób efektywny i na czas leczyć ludzi, którzy tego potrzebują. Obawiam się jednak, że jeśli wprowadzimy wasze rozwiązania, to te kolejki się nie skrócą – na zdrowie powinniśmy wydawać więcej, a nie mniej – stwierdził podczas rozmowy ze Sławomirem Mentzenem Krzysztof Stanowski z Kanału Zero.

Fragment rozmowy z 27 marca poniżej – pod wideo dalsza część tekstu.

Mentzen nie zgodził się z gospodarzem programu.

– Proszę, nie mów tego, co parę lat temu, że można iść do szeptuchy, żeby rękę opatrzyła. Do jakiejś wiejskiej baby, jak mówiłeś – zwrócił się do polityka Stanowski.

– Przytoczyłem historię z mojego dzieciństwa, ale to zadziałało – odpowiedział Mentzen.

– Ludzie potrafią składać ręce, nie muszą mieć do tego dyplomu lekarskiego – tłumaczył.

– Wolałbym, żeby mieli – odparł prowadzący.

Metnzen zasugerował, że Stanowski chciałby ograniczyć podaż usług medycznych, tym samym powodując, aby kolejki były długie.

Gospodarz programu przypomniał publikacje w Wirtualnej Polsce o tym, że szarlatani pomagali ludziom i robili im krzywdę.

– Nie mówię o tym, nie mówię o jakiejś alternatywnej medycynie – mówię o tym, że żeby złożyć komuś rękę, nie musisz być lekarzem. Wystarczy, że wiesz, jak działa ciało ludzkie – stwierdził Mentzen.

Podał też przykłady.

– Fizjoterapeuci dobrze wiedzą, jak działa ciało ludzkie. Są w stanie tak wymasować, że wiele dolegliwości przejdzie – mimo że nie są lekarzami. Są felczerzy, którzy potrafią złożyć ręce, a nie są lekarzami. To jest możliwe. W przeszłości ludzie składali ręce, a nie mieli formalnego wykształcenia z uniwersytetów – podkreślił.

Lider konfederatów stwierdził, że problemem polskiego systemu ochrony jest złe zarządzanie.

Konkurencja, konkurencja, konkurencja

– Polski system służby zdrowia jest niewydolny. Jest oparty na państwowym monopoliście – na Narodowym Funduszu Zdrowia. A jeśli coś jest monopolistą, to nie może działać dobrze, a jeżeli jeszcze jest państwowe, to z pewnością musi działać źle – mówił.

– Konkurencja jest czymś, co sprawia, że konieczna jest optymalizacja – powtarzał.

– Widziałem ranking, w którym Polska była na 60. miejscu na świecie, jeśli chodzi o ochronę zdrowia. Jakie państwa są w pierwszej dziesiątce? Niemcy, Szwajcaria. Co łączy te kraje? To, że mają konkurujące ze sobą systemy kas chorych – nie ma tam jednego płatnika. Te wymuszają na przychodniach i szpitalach jak najwyższą jakość usług, dzięki czemu zarządzający podmiotami muszą się starać, bo wiedzą, że jeśli będą robić źle, to kasa chorych podpisze umowę z inną przychodnią albo z innym szpitalem – stwierdził Sławomir Mentzen.

Krzysztof Stanowski podkreślił, że Niemcy wydają 12 proc. produktu krajowego brutto na ochronę zdrowia, a Polska 6,5 proc.

– A Singapur wydaje mniej niż Polska i ma znacznie lepszy system niż my. Pieniądze nie są problemem – odniósł się do tego polityk Konfederacji.

– W Singapurze łatwo to zorganizować. A dlaczego? Gdyż jest to mikropaństwo – zauważył Stanowski.

– A co to zmienia? W mikropaństwie łatwiej się raka leczy? – dopytywał Mentzen.

Stwierdził, że w Stanach Zjednoczonych wydatki na ochronę zdrowia to około 18 proc. PKB i – jak ocenił – jest tam dziadowska i bardzo droga ochrona zdrowia.

– Amerykanie przepłacają – przyznał.

Stanowski spytał, jak według Mentzena ma funkcjonować system ochrony zdrowia w Polsce.

Kaso chorych, wróć

– Wzorowałbym się na rozwiązaniach niemieckich. Ważne są mechanizmy rynkowe i aby była konkurencja – powtarzał Mentzen, przypominając, że w Polsce był zalążek tego systemu jeszcze w latach 90.

– Wtedy były regionalne kasy chorych, które ze sobą rywalizowały. Prezesem śląskiej kasy chorych, która działała dużo lepiej niż inne, był Andrzej Sośnierz. Niestety, to się komuś nie spodobało, stracił to stanowisko – mówił Mentzen, podkreślając, że Sośnierz jest jego doradcą.

– Jeśli uda mi się zostać prezydentem, to polecę Andrzejowi Sośnierzowi, aby zreformował system ochrony zdrowia – zapowiedział.

Rozbić NFZ – 27 listopada w Sejmie

27 listopada 2024 r. w Sejmie poseł Konferedacji Sławomir Mentzen mówił o Narodowym Funduszu Zdrowia, który – według polityka – jest patologiczny.

– Marnotrawstwo pieniędzy podatników, arbitralnie oderwane od realiów wycenianie świadczeń medycznych, straszny poziom biurokracji, niejasny ciągle zmieniający się koszyk świadczeń refundowanych – wyliczał poseł.

– Pacjenci są zdani na łaskę urzędników z NFZ – dodał.

– Do takiego beznadziejnego systemu można dosypać olbrzymie pieniądze i to nic nie zmieni – przekonywał Mentzen, dodając, że skierował interpelację do Ministerstwa Zdrowia z pytaniem, czy w ciągu ostatnich 20 lat były prowadzone jakiekolwiek badania porównawcze z innymi krajami, aby sprawdzić, czy polski system można zmienić.

Z odpowiedzi resortu wynikało, że to nie było rozpatrywane.

Zdaniem Mentzena to błąd.

– Mamy dziadowski system, w którym ludzie latami czekają do lekarza i nikt ani w obecnym, ani w poprzednim rządzie nie myślał, czy należy go zmienić, choć odpowiedź jest oczywista – ocenił.

Mentzen zaproponował, aby rozbić monopol NFZ i wprowadzić konkurujące ze sobą fundusze ubezpieczeń zdrowotnych.

Więcej (a także wideo z sejmowego wystąpienia) w tekście „Rozbić NFZ”.

Przeczytaj także: „Wywracanie zdrowotnego stolika”, „Leczenie Ukraińców bez finansowania NFZ – propozycja Konfederacji”„Leczmy ludzi jak zwierzęta”.

Menedzer Zdrowia twitter

 
© 2025 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.